zapraszam do lektury! >> niedziela, 18 stycznia 2009 17:48:48
ekhem...puk, puk, szysz, próba mikrofonu!...ehem...Tak więc miłosierni zgromadzeni :D, po długim zastanowieniu, uznałam, że choć nikt nie czyta moich notek, to dodam tutaj swoje opowiadanie...a przynajmniej rozdział pierwszy !
Rozdział 1
Znużona dziewczyna wyszła z niemalże rozsypującego się Samochodu. Ciągnęła za sobą szmacianą walizkę, stuknęła obcasem oficerek w posadzkę, potykając się na ostatnim stopniu schodów prowadzących do domu. W drzwiach przywitała ją Marianna, pani Marianna. Była to starsza kobieta o zgarbionej sylwetce i roześmianych oczach. Siwiuteńkie, platynowe wręcz włosy splecione w warkocz, opadały jej na ramię.
- może pomogę – zadeklarowała starsza kobieta, spoglądając co chwila na walizkę.
- nie, nie trzeba – odpowiedziała, nieco zażenowana, pocierając ręką o swoje ramie. Dziewczyna pociągnęła za sobą walizkę do przedpokoju.
- twój pokój znajduje się na drugim piętrze, pierwsze drzwi po lewej. Przypomnij mi dziecko, jak ci na imię – stęknęła pani Marianna.
- Christine, Christine Warner, pani Marianno.
- wiem że to zabrzmi dziwnie – zaczęła wesoło pani Marianna – ale... Mów mi Marianno.
- Dobrze...Marianno – odparła zdziwiona, po czym poczłapała na górę. Otworzyła dębowe drzwi i rzuciła walizkę na łóżko, sama zaś usiadła na brzegu wiklinowego fotela. Rozejrzała się po pokoju.
- hmmm, balkon, będzie gdzie pooddychać świeżym powietrzem – myślała- i palić, dodała później. Schyliła się nieco, siedząc wciąż w fotelu – musze zdjąć te piekielne buty- pomyślała, mocując się z zamkiem oficerek. W tejże chwili do pokoju wpadła dziewczyna o kasztanowych włosach i pociągłej twarzyczce. Była pijana, co można było łatwo stwierdzić, gdyż dziewczyna trzymała się kurczowo klamki, by nie stracić równowagi.
- uuuuuuuuuuuuuups – roześmiała się dziewczynka- pomyłka, nie ten pokój...Jeśli będziesz czegoś potrzebować, wpadnij, pokój 12. Wizytówki się skończyły- zażartowała, poczym wyszła z pokoju. Christine znów chwyciła za buty, mocując się z zamkiem jednej z oficerek. Kiedy wreszcie je ściągnęła, wyjęła z walizki martensy.
- od razu lepiej – pomyślała. Zeszła na dół, przemierzając kręcone schody. Weszła do kuchni, postukując butami. Jej oczom ukazał się widok kuchni, z przed jakiś 30 lat. Kaflowy piec stał w rogu a naprzeciw stała mosiężna kuchenka. Otworzyła szafkę nad kuchenką, w tym momencie weszła do pokoju Marianna.
- o, Marianna! Znajdę tu jakąś kawę?
- niestety, tylko kakao.
- tak też myślałam – westchnęła.
Chwyciła torebkę z kakao, wsypała je do kubka, po czym zalała wrzątkiem i wróciła do pokoju. Wskoczyła na łóżko zrzucając z niego walizkę. Pogrążyła się w wspomnieniach, które napływały do niej. Nie potrafiła tego zatrzymać, wszystkie bolesne wspomnienia, wszystko co chciałaby zapomnieć, teraz wracało do niej.
W jej myślach odtworzyła się ta noc. Przeklęta, cholerna noc. Nie, musiała to powstrzymać, nie mogła sobie pozwolić na chwilę słabości, już by się nie otrząsnęła.
Spojrzała w lustro; co widziała ? – smutną niewysoką szatynkę o delikatnych rysach, bladej cerze i wiśniowych ustach – nie, widziała, podstępną żmije, wpatrzoną w siebie, patrzącą na siebie z odrazą, ze wstrętem, patrzącą błądzącymi oczami na twarz i zaciśnięte usta... W furii rzuciła książką w lustro, ale pozostała na nim tylko nędzna, mała rysa u dołu zwierciadła – może to i szczęście – pomyślała – nie wiem jeszcze do czego pani Marianna jest zdolna...Była zmęczona, cholernie senna. Rozpakowała zawartość walizki do wiktoriańskiej szafy i położyła się na łóżku.
Christine, stała chyba na szkolnym boisku do kosza. Tak, znała to miejsce...aż za dobrze. Niebo poszarzało, a boisko spowiła gęsta mgła. Nagle otoczył ją krąg mrocznych postaci. Postacie zbliżały się do niej coraz bliżej, zawężając krąg. Kątem oka spostrzegła Cedrica, stojącego z przy bramie. Był roześmiany, śmiał się z czegoś. Christine próbowała go zawołać lecz głos uwiązł jej w gardle. Nie mogła wydobyć z siebie dźwięku. Wreszcie zdobyła się na jeden zachrypły dźwięk, który kosztował ją wiele energii. Cedric spojrzał na nią i coś ścisnęło jej serce. Roześmiał się głośniej i obrócił znów w stronę bramy. Postacie zbliżyły się znów. Szydziły z niej. Nie mogła tego znieść. Było jej gorąco. Bardzo duszno. Zaczęła się dusić. Czuła jak coś szarpie ją za ramiona, lecz nie chciała się wcale przekonać co to było.
Później widziała już tylko mrok.
Otworzyła oczy i zerwała się z łóżka dysząc ciężko. Oddychała płytko. – to tylko sen, tylko sen, nic więcej – uspokajała się w myślach. Postanowiła, że w jednym jedynym przypadku, wróci do przeszłości – zacznie z powrotem malować. – kupić płótno – zanotowała w pamięci. Z powrotem zamknęła oczy; wkrótce zasnęła.
komentarze [2]...a w rozpaczy tych oczu utonąć możesz.../ POWRACAM! >> sobota, 17 stycznia 2009 15:18:23
HEEEEEY... Ludzie błagam was...komentujcie...bo to jest po prostu obłęd...chyba napiszę kolejny wiersz...ale jeśli oszaleję...
tak więc...Napisałam dwie noty na onecie...ta właściwie pojawiła się wcześniej na onecie...heeem...Ponieważ, nieskończenie zawiodłam się na mylogu...NIE mogłam się dostać do bloga przez jakieś...heeem...3 mies.
Więc dałam sobie spokój...I okazało się że mylog...'nie umarł'...no ale cóż niewiele mu brakuje...Ciągły brak dostępu jak już mówiłam doprowadzał mnie do dostępu, jednak możliwość kszałtowania wyglądu i praktycznie wszystkiego samodzielnie jest natyle kuszące, że nie potrafie zrezygnować z myloga...no i właśnie znów mówie jak o chłopaku...
wiersz stworzony ku błagalnemu okrzykowi...
jednym słowem...tym razem...dwóch chłopaków ;/
no cóż nikt nie jest idealny, a ja już tak mam... Może dodam jakieś obrazki, lecz jest too wielce...wątpliwe, bo z mylogiem...to wiadomo...
w jednej chwili mam wszystko,
w drugiej nie mam nic,
to nie fair! Było już tak blisko,
Jak tak można żyć?!
Garść życia biorę,
śmiejąc się perliście,
lecz gdy oczy łzami zamglone,
nie jest już tak jasno, tak przejrzyście....
Oczy błądzące gdzieś po zwierciadle,
po pustej ludzkiej odchłani,
ujrzały twarz niewzruszoną, bezradną,
a widok jej, wciąż je rani...
Wzrok ten błagalny,
wbity w odbicie,
nie szczędzi żalu,
bo kocha skrycie...
PS.: Byłabym bardzo wdzięczna za Komentarze.
Po$dro for :
- wszystkich komciujących - tzn. NIEWIELU
- amelii
- kasi
- bazy
- chłopców z klasy ( raz kozie śmierć )
Byeeee :*
komentarze [1]Agonia z nudów... dramat po prostu >> środa, 5 marca 2008 14:57:15
chora byłam...sama w domu z nudów umierałam...no i o tym wiersz... troche zbyt dramatyczny ale miałam doła :*....
W agonii* czekam na wybawiemie,
Powoli z nudów tu umieram,
chce poczuć znów na sobie czyjeś spojżenie,
i coraz szybciej, psychicznie o śmierć sie ocieram...
__________________________________________________
* jakby ktoś nie wiedział co to agonia -
Agonia to proces poprzedzający śmierć, czyli okres bezpośrednio poprzedzający ustanie funkcji życiowych organizmu. Polega na stopniowym zanikaniu czynności życiowych. Agonia nie zawsze kończy się zgonem.
no i na tym chyba zakończe...pamiętnik prowadze na :
wwww.wikusia-i-karaka.mylog.pl jakby ktoś chciał przeczytać me zawiłe myśli...
wikilovely
komentarze [5]Czasem lepiej żyć w świecie fantazji, bo tam wszystko jest kolorowe i nie trzeba podejmować ŻADNYCH DECYZJI...Tam dobro ZAWSZE wygrywa nad złem... >> sobota, 2 lutego 2008 15:51:10
Tytuł nie pasuje do wierszy lecz do mojej obecnej sytuacji...sorry że taki przydłuugawy
- - - - - - - - - - - - - - - --------------------------------
I
...W kilka sekund możesz z bezdennej przepaści pod obłoki się wzbić,
i ze szczęściem u boku spokojnie żyć
lecz jeszcze szybciej ze szczytu na dno spaść,
bo życie wciska ci własny los w garść...
Już teraz wiem, że nie warto oglądać się w tył,
bo tylko uświadamiasz sobie jaki świat jest teraz beznadziejny,
a jaki wspaniały kiedys BYŁ!
II ( coś na WALENTYNKI, <- święto które mnie przytłacza)
dedykacja for : ***** ;-) Nie myśl że tak łatwo mnie rozgryziesz ANKA :P:P:P:P :D:D:D
...I będę pamiętać Cię do końca świata,
Nie zapomne nigdy o tobie,
Bo myślami będę z tobą, będę wielbić się w każdym słowie...
III
...Życie dziwnie losy splata,
ludzi caaaaaaaaałego świata,
ja wierze że to przeznaczenie,
a nie tylko zwyczajne złudzienie...
Wiem, że nic bez przyczyny się nie dzieje....
No, przynajmniej mam taką nadzieje!!!!
- - - - - - - - -- - - - - - - - - - - - - -- - - - - - - - - - - - - - - -
Do pisania wreszcie zmobilizowałam się sama, ale pomogła
mi troche ANKA ->
ale tak, to PRAWDA!!!!
komentarze [7]
nooo ok... >> czwartek, 10 stycznia 2008 18:58:34
no dobra... może jednak nie usuwam... ale tylko przez baze roke wercie itd. nooo jak komuś nie pasi to do nich skargi :P:P
dobra... narazie nie mam zbyt dużo czasu, chęci, ani ochoty na "tworzenie" ;-) ... chyba zreaktywuje mojego bloga : www.bliskosc.mylog.pl z opo... usune tamte notki i zaczne od początku... po co mam usuwać jeden i robić drugi ... no to tyle...
komentarze [3]
Koniec... bloga >> sobota, 15 grudnia 2007 23:17:45
OK... WIELKIE SORRY, ale zgłosiłam się do konkursu(www.konkurs-naj-blog.mylog.pl) więc usunę bloga jak on się skończy.... (może w urodziny bloga 31grudnia/1 stycznia koło północy)
dobra... to już chyba koniec... więc w piątek usuwam bloga... :( :( trudno...
koniec... wszystko się zmieniło i to nie na lepsze...
a ja na tym świecie czuje się jak powietrze...
lecz od teraz będę żyć chwilą...i może jeszcze wiele razy się sparze,
ale to się jeszcze okaże!
:P :p :p :P
xxxxxxxx
Zaczęłam jako idotka i tak skończe... :(
komentarze [4]
ŻYCIE?! - co to jest? >> środa, 28 listopada 2007 14:17:49
spr nr 1 to : głosujcie na mnie bo zgłosiłam się do konkursu na naj bloga : www.konkurs-naj-blog.mylog.pl
--- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -- - - - - - -- - - - - - - - --- - - -
Stoję przed lustrem i spoglądam w swe odbicie,
stoję i zastanawiam się czym dla mnie jest życie,
czy jest to zmaganie się z szarą codziennością,
czy jest to pogoń za prawdziwą miłością,
tak naprawdę nie ma definicji życia,
świat ma przed nami jeszcze wiele do ukrycia,
nikt nie wie co nas w życiu będzie czekać,
więc żyjmy chwilą po co mamy zwlekać.
komentarze [6]
...I polecę z wiatrem na koniec świata... >> piątek, 23 listopada 2007 17:12:37
....I polecę z wiatrem nawet na koniec świata,
Nie odnajdziesz nigdy mnie,
Wśród obłoków będę wiatr we włosy wplatać,
Każdą noc zamienię w dzień,
Marzeniami będę żyć do końca świata,
Upajając śmiechem się,
Nigdy więcej już nie będę całkiem sama,
już nie spojrzę więcej w tył!.....
komentarze [3]
krótko,bo nie mam czasu...sorrka >> poniedziałek, 19 listopada 2007 17:02:48
"coś, o niczym" :
Nie zawsze bywa smutku odbicie,
gdy się rzęsiste łzy leją.
Czasami w sercu łamie się życie
a jednak usta się śmieją...
komentarze [3]
Stara miłość nie rdzewieje?? ja w to nie wierze!!! >> czwartek, 8 listopada 2007 19:35:13
w ciągu roku,dnia godziny tyle sie dzieje,
nowe troski, milosci nadzieje,
każda minuta i dzień jest inny,
a temu wszystkiemu LOS jest winny...
"stara miłość nie rdzewieje"??! , powiem szczerze.
JA w to NIE wierze
___________________________________________________________________
Do tej całej kaszi: weź se tego jarka mam to gdzies!!!
a poza tym my se sobą nie chodzimy!!!
komentarze [3]
Czy to nienawiść czy miłość>?? >> środa, 31 października 2007 12:08:18
Mówię sobię, że go NIENAWIDZĘ,
ale miękną mi nogi gdy tylko go widzę.
Mówię sobie: on też mnie nie cierpi, daj sobie spokój, lecz śmieje się gdy tylko coś Powie,
dlaczego wciąż siedzi w mojej głowie?!
Już Cię NIE KOCHAM, lecz podświadomie coś do ciebie ciebie czuję,
lecz, że to koniec WCALE NIE ŻAŁUJE!
komentarze [13]
- - - - - - - UŚMIECH- - - - - - ŻYCIE- - - - - - >> poniedziałek, 29 października 2007 21:16:31
- hej dlaczego się smucisz??
- CO???? Ja nie mam czasu na smutek!A właściwie to kim ty jesteś?
- Tobą
- Ta jasne
___________________________________________________________
Czasem wystarczy uśmiech by poznać szczęścia smak,
bo uśmiech to szczęścia znak...
Życie ma dwie strony,
clecz czasem wystarczy uśmiech do obrony...
Życie to nie bajka, lecz czasem jest miłe,
wystarczy odnaleść w sobie siłę...
NIe trzeba super czy fajnym być,
by módz wspaniale żyć...
Czasem życia mam dość,
bo często daje mi w kość,
Dlaczego życie jest takie trudne,
alekcje w szkole takie nudne???
komentarze [3]
miedzy życiem a poezją niema nic, bo życie to poezja >> wtorek, 18 września 2007 17:38:21
Nie chcę Cię znać,
dziwię się, że kiedyś w moim życiu główną rolę grałeś,
przecierz ty, tak naprawdę nigdy dobrze mnie nie znałeś.
Więc:
Odedź, odejdź już!
NIe chcę byś był za mną tuż tuż....
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Obudź się!
Życie to mnie bajka,
Obudź się
i poznaj życia smak:
jak róża jest piękne,
lecz kolców(bólu i ran) mu nie brak...
________________________________
Chcę podziękować Ani Sz. za to że zaraziła mnie tym wierszowaniem!
Pozdrowienia dla niej i dla wszystkich którzy czytają moje "nieco" pokręcone notki!
komentarze [3]
Od czystej kartki się zaczęło! >> sobota, 25 sierpnia 2007 10:02:17
Siedzę przed kartką papieru-... tak śnieżno białą,
a może szarą?? Ta kartka życie mi przypomina:
często tak szara, bez barw i uczuć...
Jednak niekiedy jest kolorowa, nie wszystko jest czarno białe,
czasem sens posiada, a czasem nie...
Tak łatwe się wydaję: przelać uczucia na papier,
I by w tym choć odrobinę sensu było,
I by ktoś jeszcze te słowa zrozumiał,
wydaje się czasem wręcz niemożliwe...
A gdyby te słowa komuś w głowie utkwiły to byłby cud wręcz wielki...
Choć słowa te są tak banalne,
mnie pozostawiają wiele do wyjaśnienia,
rozmyślać o nich mogłabym długo,bo dla mnie te słowa
już nie są słowami lecz czymś więcej,
czymś czego NIE UMIEM określić....
komentarze [4]
Ludzkie Mądrości-aforyzmy >> poniedziałek, 20 sierpnia 2007 15:14:08
Dom to nie miejsce, w którym mieszkach,
ale miejsce, gdzie ciebie rozumieją.
Janusz Morgensten
- więc ja chyba jestem bezdomna...:(
TYLKO w miłości kompletne zero
może być dla kogoś wszystkim.
Jadwiga Rutkowska
Straszliwa przepaść dzieli zamiar od spełnienia.
Mikołaj Gogol
- Tak, to prawda!
Taniec to nieme wyznanie miłosne.
Fiodor Dostojewski
- najbardziej chyba Tango! A może Przytulaniec... hmm....:P
Rozłąka osłabia mierne uczucie, a wzmaga
wielkie, jak wiatr gasi świecę, a rozpala ogień.
Francois de la Rochefoucauld
- O tak!!!
Nie doceniamy tego co posiadamy,
a przeceniamy to, czym jesteśmy.
Marie von Ebner-Eschenbach
- Ja o tym dobrze wiem.
Kiedy przestaje się kochać, to się nie płacze.
Płacze się, kiedy ktoś przestaje nas kochać.
Carla Lane
- Tak więc, "nie płacz kiedy odjadę",
kupię Czekoladę!!! :)
Nie pal za sobą mostów.
Zdziwiszsię ile razy będziesz musiał
wkraczać w tę samą rzekę.
H. Jackson Brown
Tak postępuj ze słabszym, jak chciałbyś,
aby postępował z tobą mocniejszy.
Lucjan Anneusz Seneka
Kto chce rządzić ludźmi, nie powinien ich gnać przed sobą,
lecz sprawić, by pożądali za nim.
Charles Louis de Secondat de Montesqieu
Gdy ktoś nie ma nic do powiedzenia,
czemu nie siedzi cicho?
Charles Louis de Secondat de Montesqieu
- Właśnie,: czemu???
Miłość sprawia, ze czas mija niepostrzeżenie;
czas sprawia, że miłość mija niepostrzeżenie.
Dorothy Parker
Wszyscy chcą naszego dobra.
Nie dajmy go sobie zabrać!
Stanisław Jerzy Lec
-mhmm!
Kto żyje nadzieją, umrze głodny.
Benjamin Franklin
- chyba pora coś zjeść :)!!!
Panie daj mi siłę,
abym zmienił to, co zmienić mogę;
daj mi cierpliwość ,
abym zniósł to, czego zmienić nie mogę,
i daj mi mądrość,
abym odróżnił jedno od drugiego.
Friedrich Christoph Oetinger
- I mnie daj!
Potrzebowałem całego życia, by zrozumieć,
że nie muszę wszystkiego rozumieć.
Rene Coty
Pierwsze westchnienie miłości
to ostatnie westchnienie rozumu.
Kornel Makuszyński
- Sam się o tym przekonał???
Mam nadzieje, że mnie to czegoś nauczy,
a może i was...
komentarze [4]
architect:Mauriel // szablony4u project